Dla początkujących bywa jednak krępujące – pojawia się obawa, że „wyjdzie sztucznie” albo „będzie głupio”. Spokojnie. Każdy kiedyś zaczynał, a kluczem jest luz i dobre nastawienie.
Po pierwsze – rozmowa bez presji.
Zanim założycie kostiumy, porozmawiajcie. Ustalcie granice, klimat i to, co was ciekawi. Role-play nie musi być od razu filmowe. Czasem wystarczy lekka gra słów, zmiana tonu głosu czy prosty scenariusz.
Po drugie – zacznijcie od prostych ról.
Nie trzeba od razu wchodzić w skomplikowane fabuły. Klasyczne role – nieznajomi w barze, masażysta i klientka czy randka po latach – są łatwe do odegrania i nie wymagają aktorskich umiejętności.
Po trzecie – strój to dodatek, nie obowiązek.
Przebranie pomaga „wejść w rolę”, ale nie jest konieczne. Jeśli jednak chcecie spróbować, warto sięgnąć po subtelne akcesoria i inspiracje dostępne w takich miejscach jak filemona.pl - sex shop z Poznania, gdzie znajdziecie pomysły także dla początkujących.
Po czwarte – śmiech jest OK.
Jeśli coś wyjdzie niezręcznie, potraktujcie to z humorem. Śmiech rozładowuje napięcie i często prowadzi do jeszcze większej bliskości.
Role-play nie polega na perfekcji, lecz na wspólnej zabawie i odkrywaniu siebie na nowo. Bez ocen, bez presji – za to z ciekawością i otwartością.